-Hej. Wejdź.
-Ja do Harry'ego. Jest może w domu?
-Jest. -zaśmiałam się. -Harry. -zawołałam. -ktoś do Ciebie.
Wyszedł z pokoju z miną mordercy. Popatrzył się na mnie tak, jakby zaraz miał mnie zabić.
-Cześć stary. -powiedział Louis.
-Cześć.
-To ja wam nie będę przeszkadzała. Pójdę na jakieś zakupy. -powiedziałam.
Przeszłam koło Harry'ego, który stał przy drzwiach od sypialni. Uszczypnęłam go w tyłek, na co on popatrzył się na mnie. Puściłam do niego oczko i weszłam do sypialni zamykając za sobą drzwi.
-Wy się pokłóciliście czy jak?
-Dlaczego pytasz?
-Tak jakoś.. mało się do siebie odzywacie.
-Bo to jest żmija.
-Co?
-Nieważne. Chyba nie przyszłeś tu po to, żeby gadać o tym czy się pokłóciliśmy czy nie.
-No tak.
-Chodź do kuchni.
Harry z Louis'em poszli do kuchni porozmawiać, a ja w tym czasie się ubierałam.
Ubrałam czarne rurki, luźną koszulkę i czarne vansy. Poszłam jeszcze do toalety, po to, by lekko pomalować rzęsy i nałożyć trochę błyszczyku na usta. Byłam gotowa. Wzięłam swoją torebkę, zapukałam do drzwi od kuchni i weszłam.
-Kochanie, ja wychodzę. A tak przy okazji. Ubrałbyś się, a nie chodził po domu w samych bokserkach.
Harry wstał i podszedł do mnie. Przytulił mnie i szepnął na ucho;
-Jeszcze się policzymy. Obiecuje. -złapał mnie za pośladki. Mruknęłam.
-Ekhem.. -chrząknął Louis.
-Dobra, idę już. - powiedziałam i nie chętnie oderwałam się od Harry'ego. - nie wiem o której wrócę. Cześć Louis.
-Cześć.
Wyszłam.
-Louis, ja nie wiem czy to wypali.
-Mówię Ci, że tak.
-A co, jeśli Diana się nie zgodzi? Wyjdę na jakiegoś idiotę.
-Jak to się nie zgodzi? Przecież ona Cię kocha. To widać.
-Ale może nie jest jeszcze gotowa?
-Masz problemy.. -zaśmiał się Louis.
-No niestety mam..
-Jestem pewien, że się zgodzi.
-A ja nie jestem przekonany..
-Harry, zaufaj mi. Znamy się tyle lat. Czy ja Cię kiedykolwiek zawiodłem?
-Nie.
-No właśnie. Dlatego uwierz.. Diana będzie zadowolona.
-Mhm..
-Dobra, ja muszę się już zbierać.
- Już?
-Tak. Mam jeszcze sprawy do załatwienia.
-No dobra, skoro musisz.
W międzyczasie szłam do sklepu z ciuchami i innymi różnymi rzeczami. Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Odwróciłam się, ale nikogo nie zobaczyłam.
Jestem po prostu przewrażliwiona. - pomyślałam.
Szłam dalej, ale ktoś zaczął do mnie gwizdać. Znowu się odwróciłam. Nikogo nie ma.
W końcu dotarłam do sklepu. Najpierw poszłam do sklepu z ciuchami. Przeglądnęłam każdy regał z ciuchami, ale nic nie znalazłam takiego, co mogłoby mnie zaciekawić. Poszłam do sklepu z butami. Tam też niestety nic nie znalazłam. Nie mogłam się w ogóle skupić. Może dlatego, że co chwile miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Poszłam do sklepu z pięknymi naczyniami z porcelany i z lustrami. Podeszłam do jedno, dużego lustra i w odbiciu zobaczyłam siebie, a za sobą...jakiegoś mężczyznę, który mi się przyglądał. Zaraz zaraz.. Skąd ja znam tę twarz?- pomyślałam. -Przecież to ten facet co w tedy próbował mnie zgwałcić. Bingo..
Pośpiesznym krokiem wyszłam ze sklepu. Szłam szybszym krokiem przed siebie. Odwróciłam głowę. Widziałam, że on idzie za mną. Miałam łzy w oczach. Szłam dalej.. Coraz szybciej. W szybie jednego z samochodów zobaczyłam, że nadal za mną idzie. Zaczęłam biec. On biegł za mną. Próbowałam go zgubić. Nic z tego. Dobiegłam do jakiegoś ciemnego tunelu. Był opuszczony, nikt tam nie chodził. Wyciągnęłam szybko telefon. Dzwoniłam do Harry'ego.
-Halo.
-Harry..
-Co chcesz żmijo?
-Ktoś mnie śledzi.. Jestem w jakimś opuszczonym tunelu.
Ktoś złapał mnie za rękę i przyparł do ściany. Był to ten facet.
-Oddawaj kurwa ten telefon. -powiedział zdenerwowany i wyrwał mi go. Rzucił nim o ziemie tak, że się rozwalił.
-Diana.. Halo.
Nikt nie odpowiadał. Mojej Belli zaraz się coś stanie.. Muszę ją szukać. -powiedział do siebie Harry.
Poszedł szybko ubrać spodnie, koszulkę i bluzę. Wybiegł z domu.
Tymczasem u mnie nie było kolorowo.
-Twój Harry Cię teraz nie uratuje. -powiedział i przejechał palcem po moim policzku. -Jaka szkoda.
-Zostaw mnie. -krzyknęłam.
Uderzył mnie w twarz.
-Zamknij się dziwko. Radze Ci lepiej nie krzycz, ani się nie wyrywaj, bo może się to dla Ciebie źle skończyć.
Łza spłynęła po moim policzku.
Rozdarł mi koszulkę.
Przybliżył się do mnie i zaczął całować moją szyję.
-Zostaw mnie.. proszę. -wyszeptałam.
-Nie..
-Dlaczego?
-Bo mnie pociągasz i podniecasz..
Zaczął całować mój dekolt. Dłońmi zaczął pieścić moje piersi. Niepohamowany jęk wymknął mi się z ust.
-Widzę, że Ci się podoba.
Pocałował mnie w usta. Nie odwzajemniałam tego. Wepchnął język do moich ust. Dłońmi zjechał na mój brzuch, a potem do guzika moich spodni. Już by je odpiął, ale usłyszał głos.
-Skurwielu, nie dotykaj jej.
Harry.. Boże, jak dobrze. -pomyślałam.
-O boże. Popatrz, twój bohater przyszedł Ci na ratunek. -zaśmiał się.
-Powiedziałem coś. Spierdalaj z tymi łapami z jej ciała. Tylko ja ją mogę dotykać.
-Czyżby? To popatrz na to.
Włożył swoją dłoń pod mój stanik.
-Doigrałeś się skurwielu.
Harry podbiegł do niego i całej siły dał mu z pięści w twarz. Potem kopnął go w brzuch. Ten jednak nie poddał się. Wyciągnął z kieszeni pistolet i przyłożył Harry'emu do głowy.
-Nie zbliżaj się. -powiedział.
Podszedł do mnie i położył swoją rękę na moim czułym miejscu, by jeszcze bardziej rozzłościć Harry'ego. On nie mógł nic zrobić..
5 komentarzy i 11 rozdział <3 :-)
Yhhhhhhhh NEXT.! <3
OdpowiedzUsuńJak najszybciej następny rozdział!! <3 Świeeetneeee !!!! <33
OdpowiedzUsuńBingo hahahahxd
OdpowiedzUsuńZajebisty pisza dalej .xd
5 komentarz już! hahah dajesz 11 rozdział xd
OdpowiedzUsuńDawaj dalej :3
OdpowiedzUsuńDawaj dalej <3
OdpowiedzUsuń