-Ale co? -podniósł głos.
-Harry, nie możesz się tak denerwować. Chciałam powiedzieć, że myślałam, że to wiadome, że zostanę twoją dziewczyną. -uśmiechnęłam się do niego.
-To wspaniale. Nawet nie wiesz jak się cieszę. -podniósł mnie na ręce i zaczął się kręcić w kółko.
-Harry, puść mnie. -śmiałam się.
-No dobrze.
Byłam zmęczona tym całym dniem. Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Zamknęłam na chwilę oczy,ale zaraz je otworzyłam ,bo poczułam że Harry kładzie się koło mnie. Harry zaczął mnie całować podwinął moją koszulkę.
-Harry, nie teraz.
-Ale dlaczego?
-Jestem zmęczona. Nie teraz.
-Ale ja proszę..
-Ale ja też proszę..
-No dobra. -powiedział zawiedzionym głosem.
Leżeliśmy tak przez chwilę ciszy..
-Kiedy będę mógł poznać twoją rodzinę?
-Yy ,Harry..
-Tak? Moją możemy poznać kiedy chcesz.
-Tak, to wspaniale. To może teraz? -miałam nadzieje, że jednak zapomni i nie zapyta mnie kolejny raz o moją rodzinę.
-Teraz to na pewno nie.
-Dlaczego?
-Bo mam na Ciebie ochote, skarbie.
Przewrócił się tak, że leżał nade mną i całował moje usta.
-Jesteś pewna, że tego chcesz?-uśmiechnął się.
-Tak, Harry..
Wierzyłam, że nie zrobi mi żadnej krzywdy. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, dlatego bardzo się denerwowałam.
Dalej wiadomo co się stało..
-Laluniu, byłaś wspaniała. -szepnął Harry.
-Ty też kochanie. Dziękuje. -pocałowałam go w usta.
Usnęłam.
*3 tygodnie później.*
-Diana, pośpiesz się, musimy już iść do moich rodziców.
-Już ide.
Wyszłam z łazienki w kolorowej sukience oraz balerinach.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuje.. Ty też nie nagannie. Troche sie stresuje Harry.
-Oh, nie ma czym Bella. Moi rodzice są naprawde mili.
-Obyś miał racje.
Harry zaśmiał się.
-Kochanie, ja na pewno mam racje. Znam ich całe życie.
-No tak. - uśmiechnęłam się.
Harry ubrał buty i wziął kurtkę. Wyszliśmy. Po około 20 minutach byliśmy już pod domem rodziców Harry'ego.
Otworzyła jego roześmiana mama Harry'ego -Anne.
-Witajcie. Wchodźcie. -przytuliła nas, jak przekraczaliśmy próg.
Weszłam do środka. Czułam się troche nie swojo. Rozglądałam się po pomieszczeniu, w którym w tej chwili przebywałam. Było pięknie.
-Harry. -zawołał podajże tata Harry'ego -Robin -A ty zapewne jesteś Diana.-uśmiechnął się i podał mi rękę na przywitanie.
-Tak.
-Miło Cię poznać. -ciągle mówił z uśmiechem na twarzy.
-Mnie również.
Po schodach schodziła jakaś dziewczyna.
-A to kochanie jest Gemma, moja siostra -powiedział Harry.
-Cześć Harry -przytuliła się do niego. -Cześć Diana.
-Cześć.- odpowiedziałam jej.
-Siadajcie do stołu, zaraz podam jedzenie. -poinformowała mama Harry'ego.
Wszyscy usiedliśmy do stołu, a pani Styles przyniosła jedzenie. Długo rozmawialiśmy.
-A tak w ogóle, to jak poznałaś się z Harry'm? -zapytała Gemma.
-Yy ,bo..
Harry zaczął kaszleć.
-Gdy Diana niosła zakupy, niechcący w nią wpadłem. Pomogłem jej i zaprosiłem ją na kawe.. I tak jakoś. -dokończył Harry.
-Yy, właśnie tak. -uśmiechnęłam się i popatrzyłam na Harrego.
-Cały Harry -zaczęła śmiać się Gemma.
Mi nie było do śmiechu..
-Harry, gdzie jest toaleta ? - zapytałam.
-Prosto korytarzem i w prawo.
Pobiegłam tam szybko. Po co? Zwymiotowałam. Nie wiedziałam dlaczego. To już trzeci raz dzisiaj. Harry mówił, że pewnie mam jakiegoś wirusa. Wróciłam do gości.
-Harry,źle się czuje. Możemy już iść?
-Oczywiście kochanie.
Pożegnaliśmy się i wyszliśmy. Stanęliśmy przy bramie.
-Przepraszam. Nie chce, żeby wiedzieli, jak się naprawde poznaliśmy.
-Nie ma sprawy.
-Mam pytanie.
-Jakie ?
-Może pójdziemy do twoich rodziców? W ogóle zauważyłem kociaku, że nie odpowiedziałaś na moje pytanie wtedy, co zapytałem.
Czułam, że to ten moment. Musiałam mu o tym powiedzieć, bo nie wytrzymałam. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Diana, co się stało? -zapytał.
-Harry..
-No co? -ponownie zapytał. Był zdziwiony.
-Moi rodzice się rozwiedli kiedy miałam 15 lat. Dlaczego? Bo mój tata to skończony debil ,dla którego byłam nic nie wartą szmatą tak jak moja mama. Trzy lata temu umarł na raka.. Mieszkałam z mamą ,ale nigdy nie miałam z nią dobrych relacji. Nic jej nigdy nie odpowiadało.. Postanowiłam przeprowadzić się do Londynu ,z myślą że zacznę nowe ,lepsze życie. Ale ,nie jest łatwo prowadzić nowego życia ,kiedy myślisz nadal o przeszłości ,która tak bardzo Cię skrzywdziła..-wybuchłam płaczem.
-Już dobrze. Kochanie, nie płacz. Nie wiedziałem. Tak mi przykro. Przepraszam. - przytulił mnie.
-To nie twoja wina Harry. Skąd mogłeś wiedzieć.. Możemy iść usiąść na ławkę? Kręci mi się w głowie.
-Oczywiście, że tak Bella. -złapał moją dłoń i poszliśmy.
Usiedliśmy na ławkę.. Nie mogłam przestać myśleć o tym co przeszłam ,coraz bardziej pogrążałam się w przeszłość. Mój tusz się cały rozmazał od płaczu. Wstałam. Harry był koło mnie. Odeszłam kilka kroków od niego.
-Harry, musze być sama. Przepraszam. -powiedziałam i zaczęłam biec.
-Diana. Poczekaj.
Ja nadal płakałam i nie miałam zamiaru się zatrzymywać. Miałam zamazany obraz. Nic nie widziałam.
-Diana, uważaj! - krzyknął Harry.
5 komentarzy i 7 rozdział <3
Zaaajebisty ;*** <3
OdpowiedzUsuńBoski pisaj dalej .♥
OdpowiedzUsuńPisz dalej :) Na prawdę mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńDawaj nexta kicia <33
OdpowiedzUsuńpiękny *_*
OdpowiedzUsuńBoski.♥ Weź dawaj następny.:3
OdpowiedzUsuń