piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 15 :-)

Zerwaliśmy się równo z łóżka i pobiegliśmy na dół. Zobaczyliśmy wybitą szybę w kuchni. Na podłodze leżała potłuczona szyba i papier, zawinięty w kamień. Harry wziął go do ręki i odwinął papier. Było na nim napisane ;
'' To jeszcze nie koniec. ''
Byłam w szoku. Wystraszyłam się.
-Teraz w środku nocy nikt nie przyjedzie wstawić nowej szyby. Jutro zadzwonię do pana Dawsona. Teraz idź spać, a ja tu posiedzę, żeby nic nie zginęło.
-Chce być z Tobą.
-Powiedziałem, idź spać. -podniósł głos. Był zdenerwowany całą tą sytuacją.
Ruszyłam w stronę schodów. Kiedy już wchodziłam po kolejnych stopniach, zatrzymałam się i odwróciłam.
-Harry. -szepnęłam cicho.
-Tak?
-Co z tą kartką?
-Jutro zaniesiemy ją na policje.
-Mhm.. Harry.
-Proszę?
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
Zeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie w usta. Potem z powrotem weszłam po schodach do naszej sypialni. Położyłam się na łóżku i usnęłam.
Obudziłam się. Odwróciłam głowę z nadzieją, że koło mnie będzie leżał Harry. Nie było go. Spojrzałam na zegarek była 9:30. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, potem wysuszyłam włosy. Zrobiłam lekki makijaż. Ubrałam na siebie czystą, białą bieliznę, do tego szare rurki i białą koszulkę z ćwiekami. Zeszłam na dół. Była już 10.00. Szyba w kuchni była zrobiona. W salonie na kanapie spał Harry. Pocałowałam go w policzek i poszłam zrobić śniadanie. Zrobiłam 2 kanapki dla siebie i 3 dla Harry'ego. Podeszłam do niego by go obudzić.
-Kochanie..
-Hmmm.. -przekręcił się na drugi bok.
-Wstawaj. Zrobiłam śniadanie.
-Za chwilkę.
-Harry. Musimy jechać na komisariat.
-Pamiętam. 5 minutek.
-O której poszedłeś spać?
-Około 4 nad ranem usnąłem. Potem o 7 zadzwoniłem po pana Dawsona. Przyjechał, zrobił i o 8.48 się położyłem. -ziewnął.
-Masz 5 minut. -mruknęłam.
-Okej..
Wyszłam z salonu i poszłam do kuchni. Nalałam jeszcze do szklanek soku pomarańczowego. Zaczęłam jeść swoją jedną kanapkę. Gdy ją zjadłam, poszłam znowu do Harry'ego. Lekko nim potrząsnęłam.
-Śpiochu, wstawaj.
-5 minutek.
-Tak samo mówiłeś równo 5 minut i 30 sekund temu. Wstawaj, już.
-Mhm, już.
-Bo pożałujesz.
-Oj tam..
Miałam plan. Był przykryty kocem tylko do pasa, a cały tors był odkryty. Poszłam do kuchni, nalałam do szklanki zimną wodę i  poszłam do niego z powrotem.
-To jak? Wstajesz po dobroci, czy nie?
-Nie. -zaśmiał się.
-Okej.
Całą zawartość wody, jaka znajdowała się w szklance wylałam na jego tors. Zerwał się do pozycji siedzącej. Był w szoku.
-Nie chciałeś po dobroci. -uśmiechnęłam się do niego niewinnie.
-Ty.. -nie dokończył. Zerwał się z kanapy i zaczął mnie gonić po całym domu. Na moje nieszczęście gdy biegłam po schodach potknęłam się i wywróciłam. Szybko przekręciłam się tak, że na jednym stopniu siedziałam, a plecy miałam oparte o drugi. Podbiegł do mnie.
-Mam Cię.
-No tak. -zrobiłam smutną minę. -To co mi zrobisz?
-Kocham Cię. -pocałował mnie w usta.
-Chodź na śniadanie.
Weszliśmy do kuchni i usiedliśmy przy stole. Zjadałam swoją drugą kanapkę, a Harry wszystkie swoje. Kiedy już zjedliśmy, Harry poszedł wziąć prysznic. Wszystkie brudne naczynia umyłam ręcznie. Potem poszłam do salonu oglądać telewizje. Po 15 minutach zszedł Harry.
-Możemy jechać. -oznajmił.
Poszłam po potrzebne mi rzeczy. Zamknęłam drzwi od domu na klucz i wsiadłam razem z Harry'm do samochodu. Po jakiś 10 minutach dojechaliśmy na komisariat. Opowiedziałam wszystko co do tej pory zrobił mi Rick. On siedział nadal w celi. Policjant spisał moje zeznania i powiedział, że prawdopodobnie będzie rozprawa sądowa.
-Skontaktuje się z państwem, jak będę wiedział więcej.
-Jeszcze jedno. -dodał Harry.
Wyciągnął on kartkę, jaką ''dostaliśmy''.
-Proszę nam to zostawić. Oddam to do labolatorium. Może będą odciski palców. Jak już mówiłem wcześniej ,jeśli będę coś tylko wiedział na temat rozprawy, lub tej sprawy z kartką, zadzwonię do państwa.
-Dobrze. Dziękujemy. -powiedziałam.
Wyszliśmy. Zimne powietrze uderzyło w moje ciało.
-Kochanie, mam pytanie. -powiedział Harry.
-Jakie?
5 komentarzy i 16 rozdział <3

5 komentarzy: