wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 9 :-)

Harry leżał na Louisie i spali. Zaczęłam się śmiać. Wyciągnęłam telefon z torebki i zrobiłam zdjęcie. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Nawet się popłakałam. Podeszłam do nich. Szturchnęłam Harry'ego, a ten zerwał się.
-Słoneczko, nie płacz.
Ja dalej się śmiałam..
-Nie możesz się obwiniać..
-Oj, ty idioto.. Chodź.
Wzięłam Harry'ego pod ramie, a potem Louis'a. Zadzwoniłam po taksówkę. Kierowca odwiózł najpierw Louis'a ,przytuliłam go i pocałowałam na pożegnanie. To było tak "po przyjacielsku".
-Nie zdradzaj mnie. -powiedział Harry.
-Ucisz się. - powiedziałam. Kierowca odwiózł najpierw Louisa. Na pożegnania go przytuliłam i pocałowałam w policzek. To było tak "po przyjacielsku"
Wyszłam z samochodu, wyciągając Harry'ego. Poprowadziłam go do drzwi. Otworzyłam je i weszliśmy.
Od razu poszłam z Harrym do sypialni. Położyłam go na łóżku. Ściągnęłam swój żakiet i szpilki. Powoli zaczęłam ściągać z Harry'ego buty, potem skarpetki. Zdjęłam jego marynarkę i koszulkę. Nie było łatwo. Na koniec zostały mi spodnie. Odpięłam pasek i zdarłam z niego spodnie.
-Kocico..
-Cicho bądź. Śpij.
-To, że jestem pijany, nie znaczy, że możesz mnie obmacywać i ściągać ze mnie ubrania. -zaśmiał się.
-Jak jesteś pijany, to jesteś taki pojebany. -uśmiechnęłam się do niego. -Ale słodki. -szepnęłam. Pocałowałam go w policzek i przykryłam kołdrą.
Poszłam do łazienki pod prysznic. Gdy już miałam się ubrać, zorientowałam się, że nie wzięłam ze sobą bielizny, ani koszuli nocnej. Otuliłam się ręcznikiem i weszłaś do sypialni. Otworzyłam szafę i już miałam brać potrzebne mi rzeczy, kiedy poczułam na swoim ciele czyjś dotyk. Przeszły mnie dreszcze. Po zapachu poznałam, że to Harry. Niestety czułam nie miły zapach alkoholu.
-Pokaż kotku, co masz w środku..No dobra pod ręcznikiem. -powiedział Harry i zaczął się śmiać. Pocałował mnie w szyje. Oderwałam się od niego, ale popchnął mnie na łóżko. Usiadł na mnie. Próbował ściągnąć mi ręcznik, ale się broniłam.
-Harry, idź już spać.
-Nie..
-Bo?
-Bo nie chce bez Ciebie. -przytulił mnie. zaśmiałam się.
-Jak dasz mi się ubrać, to pójde razem z Tobą.
-Ale popatrz..No bo skoro urodziłaś się naga, to po co masz sie ubierać?
-Harry..Nie dobijaj mnie, proszę.
-Pysiuuuuuu...
-Harry, złaź ze mnie. Chce się ubrać.
-No dobra.
Wstałam i poszłam do ubikacji się ubrać. Przy okazji wysuszyłam włosy.
Wyszłam. Gdy tylko weszłam do sypialnii Harry złapał moją dłoń i zaczął ze mną tańczyć.
-Harry, idioto, przecież tu nie ma muzyki. -śmiałam się.
-Przetańczyć z Tobą chce całą noc..i nie opuszcze Cię już na krok, niech każdy o tym wie, chce byś ty objęła mnie.. -śpiewał Harry.
Pocałowałaś go w usta..
-Mmm..Jak słodko.. Ten film wydaje się być tak realny.
-Harry, jaki film, debilu ?
-Ide spać.
Położył się na łóżku i zasnął.. Usiadłam na brzegu i patrzyłam chwile na niego. 
- ak ja się ciesze, że Cie mam.. - powiedziałam.
Położyłam się koło niego, wtuliłam i usnęłam.
Rano obudził mnie Harry, który nie wiem jakim cudem, leżał na mnie. 
-Harry, złaź ze mnie, kurde.
-Moja głowa..
-Trzabyło wczoraj tyle pić. ?
-Oj, to nie moja wina.
Wstał z łóżka i poszedł do kuchni..Długo z niej nie wychodził, dziwiło mnie to.. Poszłam tam i zobaczyłam Harry'ego, śpiącego na stole. Wybuchłam nie pochamowanym śmiechem. Podeszłam do niego.
I co ja mam teraz z Tobą zrobić? - pomyślałam.
Zaczęłam mu dmuchać po twarzy.
-Mmm, laluniu, zamknij to okno, bo za bardzo wieje.
Znowu zaczęłam się śmiać. Tym razem on otworzył oczy i podniósł się do pozycji siedzącej.
-Harry..
-Co? Nie moja wina, że tutaj zasnąłem, skoro mnie obudziłaś, jak spałem smacznie w łóżeczku. - ostatnie słowo powiedział tak słodko.
-Ja Ciebie ? No chyba Cię pogięło.
-No dobra.. mniejsza z tym. Chciałem zażyć jakieś tabletki na głowę i się napić..
-Ale usnąłeś.
-No tak..
-Geniusz..
Podeszłam do szafki, wyciągnęłam z niej tabletki i wzięłam pełną butelkę wody. Postawiłam to Harry'emu na stole.
-Masz.
-Dzięki, koteczku.
-Nie podlizuj się.
Wyszłam z kuchni i poszłam do łazienki wziąć długą, relaksującą kąpiel. Weszłam do wanny, w której znajdowała się gorąca woda i pełno piany. Zanurzyłam się tak, że było mi widać tylko głowę. Zamknęłam oczy. Relaksowałam się tą chwilą, do póki nie usłyszałam otwierających się drzwi. Otworzyłaśmoczy i zobaczyłaś głowę Harry'ego. Uśmiechnął się. Wszedł do środka i usiadł na rogu wanny.
-Co chcesz ? -zapytałam i z powrotem zamknęłam oczy.
-A nic.. Może bym do Ciebie wszedł?
-Nie..
-Dlaczego?
-Bo nie ma miejsca.
-Jak to nie ma miejsca? Jest pełno wolnego miejsca.
-Ale ja nie mam ochoty się z Tobą kąpać.
-No ej.. Dianeczko.. Laluniu.. Księżniczko..
-Daj rękę.
Wyciągnął do mnie rękę, złapałam ją. Pociągnęłam Harry'ego tak, że wpadł do wanny w bokserkach. Szybko wstałam, owinęłam się ręcznikiem i uciekłam. Zamknęłam się w sypialni. Zaraz przyszedł Harry i zaczął się dobijać.
-Diana, zapłacisz mi za to. Otwórz te drzwi.
Nie reagowałam.
-Otwórz te cholerne drzwi.
Nic.. W końcu cisza. Odpuścił sobie -pomyślałam.
Zdjęłam ręcznik i ubrałam czarną, koronkową bieliznę. Nie zdążyłam znaleźć żadnych ciuchów, bo zobaczyłam, że drzwi od sypialni się otworzyły. Stanął w nich wściekły loczek.
-Nie wiem czy wiesz, ale jest zapasowy klucz...KOCHANIE. -powiedział.
Wszedł do środka i zamknął drzwi od środka, a klucz schował do swoich mokrych bokserek. 
-Chcesz stąd wyjść?
-Tak.
-To wyciągnij klucz. -uśmiechnął się cwaniacko.
Podszedł do mnie i objął w tali. Oglądnął moje ciało od góry do dołu.
-Piękna jesteś. -mówiąc to pocałował mnie w szyje. -Bardzo piękna. -ustami zjechał do moich ramion.
-Mówisz ?
-Mhmm.. -mruknął nie odrywając się od mojego dekoltu.
Złapałaś za bokserki Harry'ego.
Nie poczuł? Dziwne. No nic, plus dla mnie. -pomyślałam.
Włożyłam tam swoją dłoń tak, żeby nie poczuł. Już prawie złapałam klucz, kiedy na moje nieszczęście dotknęłam lekko męskości Harry'ego.
Kurde. -powiedziałam do siebie szeptem.
Poderwał się. Popatrzył mi w oczy. A następnie wpił się w moje usta. Położyłam się na łóżku, a Harry szedł za mną. Zwisał nade mną.. Całował moją szyje. Ściągnęłam jego bokserki. Było mi bardzo dobrze, ale nie mogłam się poddać. Już miał rozpinać mój stanik kiedy wzięłam szybko klucz, który wraz ze ściągnięciem bokserek spadł na łóżko. Otworzyłam drzwi i wybiegłam. Zaczęłam się śmiać.
-I co, koteczku? Chyba nie wierzysz w moje siły.
Ktoś zapukał do drzwi wejściowych.. Wzięłam szybko szlafrok z łazienki i poszłam otworzyć drzwi.. Zobaczyłam w nich Louis'a.

6 komentarzy: