piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 14 :-)

-Zapomniałem Ci powiedzieć. Zaprosiłem naszych paru znajomych na imprezę. Dzisiaj. 
-To świetnie. A na którą?
-Na 20.30..
-Cholera.
Z pośpiechem poszliśmy obydwoje pod prysznic, żeby było szybciej. Harry kupił wcześniej zakupy, więc nie było problemu. Ubrałam się w krótką sukienkę i zrobiłaś makijaż. Harry miał na sobie jeansy i czarną koszulkę. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Usiadłam w salonie, a Harry poszedł otworzyć drzwi. Przyszli pierwsi goście.
*3 godziny później *
Zabawa trwała w najlepsze. Wszyscy byli wstawiani. Ledwo stali na nogach. Poznałam dziewczynę Louis'a -Samanthe ,to bardzo sympatyczna dziewczyna. Świetnie się z nią bawiłam. Nie piliśmy dużo. Wiedzieliśmy co się dzieje wokół was. Harry z Louis'em poszli do kuchni po kolejne piwa dla gości, a ja z Samanthą siedziałyśmy na stole.
-Dlaczego masz zadrapania na szyi? -spytała Samantha patrząc na moją szyje.
-Yyy, bo..
-Dobra, nie tłumacz się. -zaśmiała się. -Dobry jest?
-Co? Ale kto i gdzie?
-No jak to kto? Harry. W łóżku.
-Proszę Cię. -przewróciłam oczami.
Ktoś zapukał do drzwi.
-Kogo niesie o tej porze ? -zdziwiłam się. Wstałam pewnym krokiem i otworzyłam drzwi, ale zaraz tego żałowałam. W drzwiach zobaczyłam uśmiechającego się chytrze Rick'a. Całą twarz miał w strupach i opatrunkach. Oczy automatycznie zalały mi się łzami. 
-No cześć piękna.. Dawno żeśmy się nie widzieli. -zadrwił.
-Czego chcesz?
-Może mnie wpuścisz? -nie czekając na moją odpowiedź wszedł pewnym krokiem do naszego domu. Rozglądnął się po nim.
-No, no. Nieźle się urządziliście. -złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie. Zjechał dłonią na moje pośladki.
-Harry! -zaczęłam krzyczeć. Nic z tego. Nie usłyszy. Muzyka grała za głośno.
-Nie krzycz. Nic Ci nie chce zrobić.
Nikt nas nie widział, ponieważ staliśmy w korytarzu. 
-To po co tu przyszedłeś?
-Wyrównać rachunki za to, co zrobił mi twój kochaś, kochanie.
Przybliżył dłoń do mojego policzka. Najpierw zaczął go lekko gładzić, a zaraz po tym zamachnął się i z całej siły uderzył mnie w twarz. Załapałam się za policzek. Łza spłynęła z mojego oka. Zaraz po tym uderzył mnie drugi raz, w drugi policzek. Złapał mnie mocno za włosy i pchnął do ściany. Przytrzymał mnie za ramiona i z całej siły kopną mnie z kolana w brzuch. Upadłam na podłogę. Popatrzyłam się na niego błagalnym wzrokiem. Podniósł mnie wściekły, złapał mocno za biodra i poprowadził w stronę salonu, gdzie trwała impreza. Każdy patrzył się w naszą stronę. Wszyscy byli przerażeni. Ktoś zaczął piszczeć. Nagle muzyka ucichła. Popatrzyłam w stronę odtwarzacza i zobaczyłaś Harry'ego oraz Louisa. Harry był w szoku.
-Wszyscy stąd teraz wyjdźcie tarasem. -powiedział Harry do gości.
Nikt się nie ruszał. Stali tak jak wcześniej i patrzyli się to na mnie, to na Ricka. 
-Powiedziałem, wyjdźcie stąd!
Dopiero teraz goście ruszyli się do wyjścia. W salonie nie zostało nikogo prócz mnie, Harry'ego, Louisa, Samanthy i oczywiście Rick'a. 
Harry podszedł do szuflady i wyciągnął z niej broń. Wycelował nią na Ricka.
-Nawet jej nie dotykaj. -wysyczał przez zęby Harry.
-Już to zrobiłem. Popatrz na jej policzki.. -zaśmiał się. -Nie widziałeś jeszcze jej brzucha.-dokończył.
Wyciągnął z tylnej kieszeni swoich spodni nóż i przyłożył mi go do gardła.
-Nie rób żadnych nie potrzebnych ruchów, bo ta piękność zginie na twoich oczach.
Ja tylko stałam i płakałam, patrząc na Harry'ego.
Rick nie zwracał uwagi na nic, tylko na mnie i na Harry'ego. Zaraz usłyszałam jakiś dziwny dźwięk i brak dotyku Rick'a na sobie. Popatrzyłam za siebie. Stała tam Samantha z patelnią w ręku. Na podłodze leżał nieprzytomny Rick. Poleciałam szybko do Harry'ego i przytuliłam go mocno. Potem podeszłam do Samanthy i ją też przytuliłam.
-Dziękuje. -szepnęłam.
-Nie masz za co. Tak się o Ciebie bałam. -odpowiedziała.
Wróciłam do Harry'ego. Ten mocno mnie do siebie przycisnął. Syknęłam z bólu.
-Mój brzuch..-powiedziałam.
-Zdejmij sukienkę, a ty Louis, dzwoń na policje.
Louis wziął telefon i poszedł do innego pokoju zadzwonić. Ja w tym czasie ściągnęłaś z siebie sukienkę jak prosił Harry. Miałam cały czerwony brzuch. Bolał mnie. Harry uklęknął i pocałował mnie w niego.
-Przepraszam. -powiedział.
-Za co?
-Za to, że nie umiem się tobą zaopiekować. Nie umiem Cię przed nim obronić.
-To nie twoja wina. -przytuliłam go i pocałowałam w policzek.
Poszłam do łazienki wziąć szlafrok. Po 15 minutach przyjechała policja i zabrała Rick'a.
-A Państwa zapraszamy jutro na komisariat. Muszą państwo złożyć zeznania. -powiedział policjant.
-Oczywiście się zjawimy. -powiedział Harry.
-To dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc. -powiedzieliśmy równo.
Drzwi się zamknęły. Opadłam zmęczona i zszokowana całą tą sytuacją na kanapę. 
-My też się będziemy już zbierać. -powiedział Louis.
-Już? -zapytałam.
-Musimy.
-Okej..
 Wstałam i podeszłam do Samanthy. Przytuliłam ją i Louisa. Jeszcze raz im podziękowałam. Wyszli.
-Idę pod prysznic. -powiedziałam do Harry'ego..
-Dobrze.
Poszliśmy razem na górę. Kiedy już byłam odświeżona, Harry poszedł w moje ślady. Potem położyliśmy się na łóżku. Leżeliśmy w ciszy. Głowę miałam na Harry'ego torsie. On bawił się moimi włosami. Usłyszeliśmy rozbijającą się szybę..

5 komentarzy i 15 rozdział <3

5 komentarzy: