-Zostaw ją.
Otworzyłam oczy. Zobaczyłam Louisa z pistoletem w ręku, który przykłada go do głowy Rick'a.
Zaśmiał się. -Nie zrobicie mi nic. -był pewny siebie.
-Czyżby ? -zapytał Harry.
-Tak. -szarpną mnie za rękę tak, że stałam przed nim. Obejmował jedną ręką moją szyje, przy okazji lekko dotykając moich piersi. Harry nie mógł na to patrzeć. W drugiej ręce miał pistolet i przykładał mi go do głowy.
-Opuść broń, albo ją zabije. -śmiejąc zwrócił się do Louisa.
-Nie zrobisz tego.
-A chcesz się przekonać?
-Louis do cholery, wyrzuć tą broń. -krzyknął do niego Harry.
-Ale Harry, przecież..
-Powiedziałem kurwa, wyrzuć broń.
W tym momencie wpadłam na genialny pomysł.
-Harry, nie musisz się męczyć. -powiedziałam.
-Co?
-Zostaje z Rick'iem.
-Co ty pierdolisz ?
-Głuchy jesteś? Zostaje z Rick'iem.
-Louis,czy ty to słyszysz? -zwrócił się do Louisa. -Jesteś popierdoloną dziwką.. - teraz mówił do mnie. -Ja nie wiem co ja sobie myślałem będąc z Tobą. Nie jesteś niczego warta. Podła suka. Próbuje się przespać z pierwszym lepszym. -zaśmiał się, Harry był wciekły.
Zabolały mnie te słowa. Przecież zrobiłam to po to, żeby nas ratować. Łza spłynęła po moim policzku, ale szybko ją starłam.
A co jeśli on tak naprawdę myśli ? -pomyślałam. -I tak muszę nas ratować.
Zaczęłam swoją zabawę. Całowałam go po szyi.. Obrzydzało mnie to, ale nie miałam innego wyjścia. Zrobiłam mu malinkę. Był w szoku. Upuścił broń i podparł się ściany. Ja w tym czasie kopnęłam go z całej siły w krocze, a gdy zwijał się z bólu, to w brzuch. Potem podleciał Louis i dał mu dwa lub trzy razy w twarz. To samo zrobił Harry. Upadł na ziemie cały zakrwawiony.
-I dobierz się jeszcze raz do niej, to obiecuje Ci, że już nigdy nie zobaczysz tego świata. -ryknął Harry.
Louis dał mi swoją bluzę, którą ubrałam na siebie, ponieważ nie miałam żadnej bluzki.
-Kochanie tak się..-zaczął Harry, ale nie dokończył bo mu przerwałam.
-Nie odzywaj się do mnie. -rzekłam, a łza spłynęła po twoim policzku.
-Co?
-To co słyszałeś.
Zaczęłam biec. Słyszałam, że Harry mnie woła, ale nie reagowałam. Do naszego domu nie było daleko, dlatego skierowałam się w tamtą stronę.
-O co jej chodzi? -zapytał Harry Louis'a.
-I ty jeszcze się pytasz?
-Ja pierdole, gadaj. Gdybym wiedział, bym się nie pytał, prawda?
-Może zraniły ją twoje słowa.
-O czym ty.. ? -nie dokończył.
-O tym, że ona nas chciała uratować, a ty ją zacząłeś wyzywać od dziwek, suk i nie wiem jeszcze czego. Stary, lubię Cię i Cię szanuje, bo w końcu się przyjaźnimy i wiesz, że zawsze stanę po twojej stronie. Ale tym razem jestem po stronie Diany. To cudowna dziewczyna, która widać, że za Tobą szaleje i która właśnie uratowała Ci dupe. Już dwa razy mogłaby być zgwałcona przez tego samego kolesia. A ty ją tak po prostu zwyzywałeś. Panuj nad swoim język i zanim coś powiesz to ugryź się w język lub przemyśl to co chcesz powiedzieć ze 100 razy. Serio, nie zdziwię się jak się teraz będzie na Ciebie boczyła przez najbliższy tydzień albo miesiąc.
Harry stał jak słup i nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Miał łzy w oczach.
-No i co tak stoisz? -spytał Louis. -Leć za nią.
Harry bez słowa zaczął biec. Właśnie dotarłam do domu. Rzuciłam się na łóżko w naszej sypialni, otuliłam się kołdrą i zaczęłam płakać. Słowa Harry'ego mocno mnie zraniły. Po kilku minutach usłyszałam otwierające się drzwi i zdyszanego Harry'ego, który wszedł do sypialni.
-Diana.. Słońce, przepraszam.
-Chce zostać sama.
-Bella.
-Nie słyszałeś? Chce zostać sama.
Usiadł na brzegu łóżka.
-Kochanie ,przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Byłem po prostu wściekły i cholernie się o Ciebie bałem. A jak ty mi powiedziałaś że.. że zostajesz z nim, a potem jeszcze zaczęłaś go całować.. Nie wiedziałem o co ci chodzi. Wiem, że jestem cholernym dupkiem. Nic mnie nie usprawiedliwia. Przecież wiesz, że ani razu tak o Tobie nie pomyślałem. Jesteś całym moim światem. Za nic nikomu bym Cię nie oddał, a wszystko mógłbym oddać po to, byś była bezpieczna i szczęśliwa. Kocie, kocham Cię. Przecież o tym doskonale wiesz..
Może ona ma rację? Przecież on nie wiedział o moim planie. Kocham go i wierze mu. Może inni powiedzą, że taki ktoś jak Harry nie zasługuje na przebaczenie.. Ale ja mu wierze, bo go kocham. -pomyślałam.
Czułam, że Harry kładzie się koło mnie. Spojrzał mi w oczy.
-Przepraszam -powiedziałam.
-Nie masz za co, kochanie. To ja przepraszam.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też Bella.
Pocałował mnie w usta. Wtuliłam się w niego.
-Harry, a co jeśli on znowu będzie chciał mnie zgwałcić? Co, jeśli on nigdy się od nas.. ode mnie nie odczepi?Czy ja już zawsze się będę bała ? -zapytałam patrząc mu się w oczy.
5 komentarzy i 12 rozdział <3
Kocham Was moi czytelnicy ,haha <3
Kocham Was moi czytelnicy ,haha <3
Boski <3 Dalej, dalej ;**
OdpowiedzUsuńNEXT.♥ Wiesz jak ja cb.kocham.<3
OdpowiedzUsuńDALEJ <3 ^^
OdpowiedzUsuń4ty komentarz
OdpowiedzUsuń5 <3 Daffaj dalej :*
OdpowiedzUsuń