-Tak.
Wyszedł z pokoju, do kuchni. Zamknął drzwi i wykręcił numer do Louis'a.
-Cześć Harry.
-Louis. To już za miesiąc. Ja się muszę sprężać.
-Spokojnie. Zdążysz ze wszystkim.
-Mam nadzieje.
Rozmawiali tak jeszcze 5 minut. Siedziałam w sypialni. Położyłam się na łóżku. W końcu przyszedł Harry.
-Kochanie.. -powiedział Harry.
-Hmm..
-Mam na Ciebie ochotę. -podszedł do łóżka i zawisnął nade mną całując moją szuję.
-Mmm.. -mruknęłam z zadowolenia. -Nie dzisiaj.
-No proszę. -włożył ręce pod moją koszulkę.
-Nie. -wstałam z łóżka.
-Jesteś taka..bez serca. -powiedział i zrobił smutną minę.
-Ooo, naprawdę? -zaśmiałam się.
-Mhm. - skrzyżował ręce i spuścił głowę.
-Oj, Harry..
Nic nie odpowiedział. Dalej siedział w tej samej pozycji.
-Ugh.. Nie nabierzesz mnie na to. -powiedziałam. -Idę wziąć prysznic.
Wzięłam potrzebne mi rzeczy i ruszyłam do łazienki. Jak zwykle nie zamknęłam drzwi. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze, po czym zaczęłam kolejno zrzucać z siebie ubrania, a na końcu bieliznę. Weszłam do kabiny, a następnie odkręciłam gorącą wodę, która zaczęła spływać po moim ciele. Najpierw umyłam swoje długie włosy. Potem wzięłam żel pod prysznic o zapachu wanilii. Wtarłam go w swoje ciało i spłukałam. Wyszłam. Otuliłam się puszystym, białym ręcznikiem, a w drugi zawinęłam swoje włosy. Drzwi od łazienki uchyliły się i zobaczyłam w nich Harry'ego.
-Jeszcze tego tu brakuje. -mruknęłam pod nosem.
Wszedł do łazienki i zamknął drzwi.
-Po co tu przyszedłeś?
-Żeby wziąć prysznic, kotku.
Był w samych bokserkach. Ściągnął je i wszedł pod prysznic. Ja w tym czasie odwinęłam swój ręcznik, wytarłam dokładnie ciało, ubrałam bieliznę i luźną koszule nocną. Potem ściągnęłam ręcznik z głowy, uczesałam włosy i wysuszyłam je. Harry w tym czasie wyszedł z pod prysznica. Wziął ręcznik, wytarł się nim i założył czyste bokserki. Włosy tylko kilka razy potarł ręcznikiem. Wziął swoje perfumy i popsikał się nimi. Wyszliśmy w tym samym czasie. Położyliśmy się do łóżka. Harry nadal się nie odzywał. Odwrócił się do mnie tyłem.
-Długo masz zamiar się do mnie jeszcze nie odzywać?
Nic. Cisza.
-Dobra, przepraszam. Po prostu nie miałam ochoty.
Nadal nic.
-Harry. -wrzasnęłam.
-No co? -odwrócił się do mnie.
-Przepraszam.
Popatrzył mi w oczy i mnie pocałował.
-Nic się nie stało. Po prostu jestem zmęczony. Dobranoc kochanie.
-Dobranoc.
Wtuliłam się w niego i usnęłam.
* miesiąc później *
Jesteśmy z Harry'm wolni. Już minęły 3 tygodnie od rozprawy w sądzie. Rick został skazany na 5 lat pozbawienia wolności. Byłam taka szczęśliwa. Dzisiaj jest ten piękny, długo oczekiwany dzień. 24 grudnia. Wigilia. Ja, Harry, Louis, Samantha oraz rodzice Harry'ego i jego siostra siedzieliśmy przy stole i spożywaliśmy posiłki. W tle leciały piękne kolędy. Za oknami widać było przystrojone domy i padający śnieg. Atmosfera była cudowna. Dawno się tak nie czułam. Kiedy skończyliśmy jeść, przyszedł czas na prezenty. Każdy coś dostał. Każdy był zadowolony. Każdy się cieszył. To było niesamowite.
-Mogę prosić o uwagę? -niespodziewanie zapytał Harry.
Każdy popatrzył w jego stronę i nagle zrobiło się jakoś..cicho.
-Dziękuje. W ten piękny, a zarazem niesamowity dzień chciałbym.. Chciałbym o coś prosić tą piękną kobietę, która właśnie przede mną siedzi. -mówiąc to patrzył się na mnie. -Diana, słońce. Nie znamy się bardzo długo. Czasami było gorzej, ale zawsze sobie jakoś z tym radziliśmy. Z każdym dniem zakochuje się w Tobie od nowa..po prostu Cię kocham. Jak wariat. Skradłaś moje serce. -wypuścił powietrze. -Nie będę owijał w bawełnę. -uklęknął na jedno kolano i z kieszeni w garniturze wyjął małe, czerwone pudełeczko. Kiedy je otworzył, ujrzałam piękny pierścionek. -Diano Jones, czy zostaniesz moją żoną? -cały czas patrzył mi się w oczy,nie wiedziałam co powiedzieć. Serce biło mi tak szybko..
-Ja..
5 komentarzy i 18 rozdział <3
next.<3
OdpowiedzUsuńZajebisty *,*
OdpowiedzUsuńKurde w takim momencie.., Piękne <3
OdpowiedzUsuńnastępny ♥
OdpowiedzUsuńBoskie <3
OdpowiedzUsuń