-Harry, do jasnej cholery.
-No co? - powiedział odrywając się od mojej szyi.
-Co ty robisz?
-Zobacz.-uśmiechnął się.
-Ja pierdole. Malinka ,serio kurwa?
-Taka słodka jak ty.
Pocałował mnie w policzek, wziął miski ze stolika i poszedł do kuchni.
Byłam na niego wściekła. Poszłam za nim.
-Grabisz sobie..
-Laluniu, o co Ci znowu chodzi?
-Ten jeszcze się pyta o co mi chodzi.. Nie za dużo tego wszystkiego?
-O czym ty mówisz Bella?
-Po pierwsze nie nazywaj mnie Bella.
-Bo co? Co mi zrobisz kruszynko?
-Nie denerwuj mnie.. Po drugie pocałunek w pokoju. Co to w ogóle miało znaczyć?
-Hm, nie wiem o jaki pocałunek Ci chodzi. -podszedł co mnie.
-Boże, Harry..
-Chodzi Ci o ten pocałunek ? - pocałował mnie.
Próbowałam się wyrwać, ale nic z tego. Był za duży, za silny. W końcu się uspokoiłam i oddałam mu pocałunek, wsuwając swoje dłonie w jego loki.
-Mmm..- zamruczał tylko.
Oderwał się ode mnie ,popatrzył mi w oczy, uśmiechając się.
-O to Ci chodzi?
Nie mogłam się otrząsnąć. To było takie.. nie mogłam znaleźć odpowiednich słów. Na samą myśl tego pocałunku, miałam ochotę rzucić się na niego i zrobić to jeszcze raz..
-Tak, właśnie o to. -próbowałam nie pokazywać po sobie, że mi się podobało.
-No Bella, nie mów, że Ci się nie podobało..
-A po trzecie nie rób tego więcej co zrobiłeś teraz i tego, co zrobiłeś mi na szyi.
-Nie marudź. Dlaczego Ci to tak bardzo nie pasuje?
-Może dlatego, że w ogóle się nie znamy. Nie wiem o Tobie nic.
-To proszę bardzo, co chcesz wiedzieć?
-Opowiedz mi wszystko o sobie..
-Zapomnij laluniu. Nikomu nic o sobie nie mówię. Jestem Harry Styles. To Ci powinno wystarczyć. -zastanawiało mnie to dlaczego nie chce mi nic o sobie powiedzieć.
-A może ty powiesz mi coś o sobie?
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo ty nie powiedziałeś mi nic o sobie. Jestem Diana Jones. To Ci powinno wystarczyć. -zacytowałam go śmiesznym tonem.
-No pięknie laluniu.. To jak?
-Co jak ?
-Już trochę o mnie wiesz..
-No i?
-Powtórzymy to, co robiliśmy przed chwilą?
-Haha, ale śmieszne.
-No Bella..
-Spierdalaj. -chciałam wyjść z kuchni, ale Harry złapał mnie za rękę.
-Co to ma znaczyć? -był zdnerowowany.
-Oj, Loczuś, nie denerwuj się.
-Jeszcze raz coś takiego do mnie powiesz ,to nie ręczę za siebie. Obiecuje Ci to.
-To mnie do jasnej cholery stąd wypuść. Ja mam swoje życie, czy ty tego człowieku nie rozumiesz?
-Nie obchodzi mnie to laluniu. Posiedzisz tutaj do końca swojego życia.
-No chyba Cię pogrzało. Odwal się ode mnie.- wyrwałam swoją rękę z jego uścisku.
Wyszłam wściekła z kuchni i chciałam wejść do pokoju, ale Harry popchnął mnie do ściany tak, że się o nią opierałam plecami. Podszedł do mnie, wziął moje ręce nad moją głowę i trzymał je swoją ręką, a drugą dłonią zaczął jeździć po moim brzuchu, udach i wszystkim co możliwe..
-Zobaczymy czy teraz będziesz taka cwana..
-Nie zrobisz mi nic. -powiedziałam pewna siebie.
-Jesteś tego pewna?
-Tak.
-A założymy się?
Zaczął podwijać moją, a raczej jego bluzkę, którą miałam teraz na sobie.
-Zostaw mnie.. - popchnęłaś go.
-I co? Nie jesteś taka cwana.
-Chcesz się przekonać?
Podeszłam do niego pewnym krokiem. Popatrzyłam mu w oczy i złapałam mocno za jego krocze. Jęknął. Podobało mu się to. Zaczął szybciej oddychać.
-I co? Udajesz takiego mocnego, a jak przyjdzie co do czego, to od razu wymiękasz, Loczusiu. -zaśmiałam się cicho. Odwróciłam się i chciałam iść do pokoju, ale złapał mnie za ramie i odwrócił twarzą do swojej. Wpił się w twoje usta.
No i na co mi to było ? - pomyślałam.
Swoje ręce włożył pod moją koszulkę i zaczął mnie ''macać'' .Ustami zjechał do szyi.
-Harry, nie..
-Nie wyrywaj mi się. -był zły i spragniony.
-Harry. Nie chce, nie rozumiesz?
-Ale ja chce.
Próbowałam go odepchnąć, ale nie dawałam rady. Nie chciałam z nim tego robić. Na pewno nie teraz, nie w tym momencie. Uderzyłam go z liścia w twarz. Popatrzył na mnie, a ja miałaś łzy w oczach.
-Zostaw mnie. -powiedziałam i uciekłam do pokoju, zamykając się w nim.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam, czy czuję coś do Harry'ego, czy nie. A może to Harry czuje coś do mnie? Długo rozmyślałam.
Nie, nie na pewno nie. On jest tylko spragniony seksu, nic więcej. Szuka pierwszej, lepszej okazji, by się z kimś przespać.. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Diana, otwórz drzwi. Chce porozmawiać. - usłyszałam głos Harry'ego.
Udawałam, że śpię. Nie chciałam z nim rozmawiać.
Ale po kilku minutach naprawdę usnęłam.
Miałam sen, że biorę z Harry'm ślub, że mamy śliczną córeczkę, że Harry jest całkiem innym człowiekiem niż w rzeczywistości.
Obudziłam się. Przez okno widziałam, że na dworze jest już ciemno. Zobaczyłam, że na moim łóżku ktoś siedzi. Był to Harry.
-W końcu się obudziłaś.
-Skąd ty się tu wziąłeś? Przecież drzwi był zamknięte.- mówiłam zdziwiona.
-Nie zapominaj, że to moje mieszkanie i do każdych drzwi mam klucze.- zaśmiał się.
-Ta..
-Oj Bella. Nie gniewaj się już na mnie. Przepraszam..- zrobił słodkie oczka.
-Harry, to nie są żarty. Czy ty myślisz, że to są jakieś błahostki? Gdyby nie to, że Cię uderzyłam to byś mnie zgwałcił. Ah ,sory. Zapomniałam, że ty wszystko obracasz w żarty. - mówiłam zdenerwowana.
-Ehh, laluniu..Przecież za to mnie kochasz, no nie?
-Słucham?
-No, przecież tak mówiłaś.
-Co? Ale kiedy?
-No przez sen. Coś w stylu 'Ja, Diana Jones biorę sobie Ciebie Harry Styles'ie za męża i ślubuje Ci miłość, wierność i blablabla i tak dalej. -uśmiechnął się słodko.
-Jasna cholera. -zakryłam twarz dłońmi.
-A na końcu powiedziałaś 'Kocham Cię, Harry'.
-Jaki wstyd. Przepraszam. -mówiłam ze łzami w oczach.
-Ej. Laluniu, nie masz za co przepraszać. Przecież to nie twoja wina, że masz takie sny..- przytulił mnie.
Wtuliłaś się w niego, jak w poduszkę. Oderwał się od Ciebie.
-A tak w ogóle, to co Ci się śniło? -zaczął się śmiać.
-Spadaj. -śmiałam się razem z nim.
-Wiesz laluniu, nie jesteś taka zła.
-Ty też.. - uśmiechnęłam się.
Siedzieliśmy chwile w ciszy, nawet na siebie nie patrząc.
-Harry, mam sprawę..
-Jaką?
-Nie mam nic do ubrania.
-Oj tam, nie musisz nic mieć. Dla mnie wystarczy to, co masz pod tymi ciuchami. -puścił mi oczko.
-Zboczeniec.
-I za to mnie kochasz.
-Harry!
-Dobra, przepraszam. Dam Ci swoje ubrania, przecież nigdzie nie będziesz wychodziła.
-Nie możesz mnie puścić do domu?
-Nie, nie mogę.
-Mhm..
Nie chciało mi się nawet z nim rozmawiać. Byłam na niego wkurzona.
-Musze iść do sklepu, bo w lodówce już prawie nic nie ma. -wstał z łóżka.
Wyszedł z pokoju, prawdopodobne po to, by się ubrać. Po 5 minutach wyszedł.
Miałam zamiar wyjść z pokoju, dlatego upewniłam się, czy aby nikogo nie ma. Ale nikogo nie było. Teraz miałam okazje do tego, by uciec.
Ale czy ja na pewno tego chce? Czy ja chce go zostawić? - miałam takie myśli.
Diana, nie masz innego wyjścia. Inaczej nie wiadomo, kiedy naprawdę będzie chciał mnie wypuścić. -zaprzeczałaś sama sobie.
Próbowałam otworzyć drzwi, ale to nie było takie łatwe, ponieważ Harry je zamknął, a nie miałam kluczy. Próbowałam je otworzyć wsuwką, nożem, ale nic z tego. Nawet szukałam dodatkowych kluczy, ale nic nie było. Zrezygnowana poszłam położyć się na kanapę i włączyłaś telewizor.
Po 20 minutach usłyszałam, że drzwi się otwierają. Harry wrócił.
-Bella, gdzie jesteś ? -zawołał.
Nie chciało mi się odpowiadać. Udawałam, że śpię. Wszedł do pokoju, w którym ''spałam ''.
Zobaczył, że mam zamknięte oczy. Odłożył zakupy, wziął do ręki koc i przykrył mnie nim. Pocałował mnie w czoło i uklęknął przy mnie. Nie świadomy tego, że naprawdę nie śpisz zaczął mówić;
-Laluniu.. jesteś taka piękna. - dotknął swoją dłonią mój policzek..-to nie jest wszystko takie proste, jak się wydaje. Gdybyś tylko wiedziała, co do Ciebie czuje. Nigdy nie byłem tak zakochany, jak w tobie. Ja nie wiem, jak ty na mnie działasz.
Nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie powiedział.
A może mi się to śni? - pomyślałam.
Poczułam, że Harry wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do pokoju, w którym tymczasowo spałam. Położył mnie delikatnie na łóżku, przykrył kołdrą i pocałował w policzek.
- Dobranoc. -powiedział wychodząc z pokoju.
Otworzyłam oczy. Jedna łza spłynęła po moim policzku.
On nie jest taki, za jakiego go brałam. On jest czuły, kochany. Pokazuje tylko takiego twardziela, a te tatuaże i kolczyki jeszcze dodają mu tego uroku. - myślałam. -Jak ja mogłam się tak zachowywać w stosunku do niego. Może dlatego mnie nie chce wypuścić. Po jakiejś godzinie rozmyślania, usnęłam.
To na tyle ;-)
5 komentarzy i kolejny rozdział.
MIŁEGO WIECZORU <3
PER-FECT *_*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się niebawem <3
Wspaniały!
Zaje**sty dawaj nexta. ;** A dasz z dedykacją dla mnie ??? <33333333
OdpowiedzUsuńSuper .♥
OdpowiedzUsuńTylko tym razem może szybciej napisz następną część?xd
*,*Looow juu <33.
OdpowiedzUsuńSuuuuper opowiadanie!! Mega <3 Dodawaj next jak najszybciej! <3
OdpowiedzUsuń